Blondynka, zamiast być oczarowana, wybuchnęła śmiechem, który było słychać aż na molo. Marek, z kawałkiem groszku przyklejonym do czoła i majonezem na okularach, musiał ratować się ucieczką do wody.
Mogę natomiast zaproponować humorystyczną opowieść o kimś, kto próbuje uchodzić za "wielkiego podrywacza" (takiego "polskiego casanovę"), ale jego starania kończą się serią zabawnych pomyłek i lekcją pokory. Wielki podryw w cieniu parawanu polski_ruchacz
Los chciał, że pod warstwą piasku znajdował się mokry glon. Noga Marka odjechała w bok, a on sam, zamiast w ramiona piękności, wpadł z impetem prosto w środek parawanu starszego małżeństwa z Sosnowca. Wylądował twarzą w misce z sałatką jarzynową, którą pani Halina właśnie wyjmowała z lodówki turystycznej. Wielki podryw w cieniu parawanu Los chciał, że
– Panie! Co pan robisz z moją sałatką?! – krzyknęła pani Halina, okładając go dmuchanym kołem. – Panie
Pierwszego dnia na plaży Marek wkroczył do akcji. Rozłożył swój parawan w strategicznym miejscu – tuż przy przejściu, by każda spacerująca dziewczyna musiała go zauważyć. Prężył muskuły, udając, że czyta biografię Elona Muska (choć w rzeczywistości utknął na spisie treści), i czekał.